narrow default width wide
colour style colour style colour style colour style
Wywiad z Dorotą Stalińską! PDF Drukuj Email

 

 

"Rób rzeczy dobre!"

Jak Pani wspomina swoje nastoletnie życie? Czy idea aktorstwa towarzyszyła Pani od początku?

- Ja od trzeciego roku życia chciałam być aktorką. Miałam to szczęście, że wiedziałam od dziecka, co chcę robić w życiu. Dzisiaj niewielu młodych ludzi, niestety, to wie. Często pytam się młodzieży: „Kto z was wie, co będzie robił w życiu?”. Dzisiaj jest inny świat... młodzież od nadmiaru możliwości jest pogubiona. Jest to wielki dar i szczęście, jeżeli wiesz, co chcesz robić w życiu. Miałam jasną drogę - chciałam być wybitną aktorką, więc od dziecka przygotowałam sie do tego zawodu. Od siódmego roku życia zaczęłam pracę w Zespole Żywego Słowa w Gdańsku i już wtedy zaczęłam występować na scenie.

Miała Pani jakieś wzorce filmowe muzyczne?

Ja zawsze sama dla siebie byłam wzorcem. Jasne, że okresowo pojawiają się różne autorytety. W młodości, jako nastoletnia dziewczynka, zbierałam zdjęcia Audrey Hepburn, była dla mnie ideałem kobiecości. Jeżeli chodzi o aktorstwo to moimi faworytami są mężczyzni. Bo lubię aktorstwo z krwi i kości, mnie nigdy nie interesowało, jak to nazywam, aktorstwo od okna do ściany, żeby ładnie wyglądać.

Teatr, kino, poezja - jest Pani prawdziwą humanistką, jednak w której dziedzinie spełnia się Pani w pełni?

Nie mogę jasno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ mam kłopot z nadmiarem talentów. Talenty dostajemy od Boga i możemy je albo zmarnować albo rozwijać. I w związku z tym jest problem. Bo jak ktoś ma jeden talent może skupić się na jego realizacji, a jak ktoś ma ich wiele musi się nimi podzielić. Więc nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Kocham życie każdego dnia i każdej godziny, może dlatego, że mam je pięć razy darowne. Wypracowałam sobie absolutną niezależność i pozwalam sobie na takie życie, jakie lubię. Nie robię rzeczy, których nie lubię, bo jeśli chcesz coś robić, musisz wiedzieć, że możesz to zrobić dobrze lub bardzo dobrze... wtedy to ma sens.

Pani twórczość była wielokrotnie doceniana, ale chyba najbardziej znaną nagrodę otrzymała Pani w San Sebastian za rolę w filmie "Krzyk". Jakie to było uczucie być docenionym nie tylko w środowisku lokalnym, ale w świecie i Europie?

- Tak to była znacząca nagroda.... ale równie znaczące są moje dwa polskie oscary (Lwy Gdańskie). Chociaż dla mnie najważniejsze są nagrody publiczności. "Złoty Jantar" to nagroda młodej publiczności... młodzież mówi szczerze i otwarcie o filmie. Mam takie szczęście, że na ogół u mnie pokrywają się oceny krytyki i publiczności. To bardzo ważne i rzadko spotykane.

Niedawno obchodziła Pani 25 rocznicę filmu "Seksmisja", która odbyła się w Wieliczce. Była to dla fanów okazja wspomnień dobrego Kina. A jak Pani wspomina te lata i czas, gdy realizowano kultową produkcję polskiej kinematografii?

- Miałam szczęście uczestniczyć w tworzeniu niezwykłego nurtu kina nazwanego; Kinem Moralnego Niepokoju. Kino dzisiejsze absolutnie różni się od kina sprzed 20 lat. To zupełnie inny świat, pełen nowej technologii i możliwości. Tego się nie da porównać, to jest inne życie. W "Seksmisji" zagrałam małą rolę, ale wszyscy do dziś ją pamiętają. To duża sztuka zagrać małą rolę tak, aby wspominały ją pokolenia.

6 września tego roku pojawiła sie tragikomedia "Piksele", czy praca nad filmem należała do łatwych ? Jaka jest Pani bohaterka ?

- W pikselach gram tłumaczkę japońską, więc było to bardzo trudne do zagrania. Strasznie dużo czasu trzeba było poświecić na naukę roli w tym języku, ale cieszę sie, że jest to naprawdę bardzo dobry film. Polecam wam, bo już go widziałam. Fajna komedia z fajnym przesłaniem.

Muzyka, film pisze Pani również poezje. Wydała Pani dotychczas trzy tomiki wierszy jednak wiersz „Za życie syna” nie pojawił się w żadnym z nich. Dlaczego ?

-Bo on powstał gdy one zostały już wydane, nie doczekał się jeszcze wydania. Ma dla mnie bardzo wielką wartość, gdyż powstał w najgorszym momencie mojego życia, kiedy to dowiedziałam się, że mój syn miał wypadek i walczy o życie na drugim końcu Polski.

Czy ten wiersz jest odzwierciedleniem Pani więzi z Pawłem ?

Wiele moich wierszy jest odzwierciedleniem naszej miłości. Kocham go nad życie, jest moim priorytetem od 20 lat. Przyjaźnimy się, kumplujemy się, kochamy się i... staramy się uczyć ludzi, że warto jest okazywać uczucia. Zawsze pytam się młodzieży: Kto z was mówi mamie codziennie: kocham Cię? Jest bardzo niewiele takich osób.

Kolejne pytanie: Komu z was mama mówi codziennie: kocham cie?. Jest tak samo albo jeszcze gorzej, A przecież każdy człowiek potrzebuje miłości, ja uważam, że jeżeli wychodzisz do świata i ludzi z miłością i uśmiechem - otrzymujesz to samo.

Gdyby miała Pani wybierać jeszcze raz swoją drogę życiową, czy także byłoby to aktorstwo, czy może coś innego?

Ciężko jest odpowiedzieć dlatego, że gdybym się teraz urodziła, byłabym innym człowiekiem, żyjącym i dorastającym w innych czasach. Ale myślę, że wybrałabym tę samą drogę, bo prawo mówienia do ludzi daje mi szansę mówienia o rzeczach ważnych. Jednak dzisiejsza młodzież aktorska ma chyba trudniej, bo kogo dziś obchodzą ważne rzeczy? W telewizji królują głupawe seriale i teleturnieje a wielu znanych aktorów przyćmiewa fala etatowych celebrytów, znanych jedynie z tego że są... znani. No cóż, zobaczymy, jak to będzie wyglądać za 10 czy 20 lat. Przechodzimy do puenty - trzeba realizować swoje marzenia! Jeżeli masz pasje i bedziesz robił to dobrze, to w ślad za tym pojdzie uznanie. Ale żaden zawód nie jest warty poświęcenia życia, bo życie jest w nas w środku i dotyczy naszych najbliższych... i to jest najważniejsze. Mama zawsze mi mówiła: Pamiętaj Dzidziu, nigdy nie jesteśmy tak biedni, żeby nie móc podzielić sie z innymi. A tata mówił: Pamiętaj Dzidziu, za wszystko co w życiu zrobisz, prędzej czy później przyjdzie ci zapłacić... więc lepiej rób rzeczy dobre. I to jest to, co pomaga mi przez całe życie.

Nie warto jest łamać swoich zasad za żadne pieniądze, bo za 20 lat będziesz musiał spojrzeć sobie w twarz i chodzi o to, żebyś mógł ze sobą dalej żyć,

Wywiad przeprowadziła 10.12.2009 Kinga Chybowska-Migacz.

 

D. Stalińska wystąpiła tego dnia w naszej szkole w monodramie "Żmija" A. Tołstoja. Zdjęcia z tego spektaklu zobaczysz tutaj.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież