narrow default width wide
colour style colour style colour style colour style
Czytaj na zdrowie! PDF Drukuj Email

24.05.2015

 

#jestem37, czyli...

 

Już wyjaśniamy ten dziwnie brzmiący tytuł. Z opublikowanego przez Bibliotekę Narodową raportu o stanie czytelnictwa w Polsce wynika, że w 2015 roku aż  63%  Polaków nie przeczytało ani jednej książki. Małym pocieszeniem jest fakt, że badano osoby powyżej piętnastego roku życia. Czy naprawdę jest tak źle? Cała nadzieja w owych pozostałych 37 procentach. Dlatego w tytule znalazło się określenie zaczerpnięte z internetowej akcji: „jestem37”, czyli czytam, należę do elitarnego grona osób,  które nie stronią od książek. Kto nie rozpocznie swojej przygody z czytaniem w dzieciństwie lub wczesnej młodości, nie odkryje radości z czytania ten z reguły nie odkryje jej nigdy.

A jak to wygląda w  odniesieniu do dziennikarek naszej redakcji?  Okazuje się, że to typowe mole książkowe, zainfekowane bakcylem czytania już w szkole podstawowej. Oto ich wypowiedzi.

"Ze światem książek zetknęłam się już w podstawówce. Któregoś dnia wzięłam swoją koleżankę do biblioteki  miejskiej, ponieważ musiałam wypożyczyć lekturę. Wypożyczyłam potrzebną mi książkę a moja koleżanka wzięła jakieś romansidło. Po jakimś czasie powiedział mi, że pożyczona w bibliotece książka się jej bardzo spodobała i mnie ją poleca. Poszłam za jej radą.  Jednak  to, co ją tak zachwycało mnie nie przypadło do gustu. Pomyślałam, że może być w bibliotece jakaś  inna książka, która tym razem mnie się spodoba. Po krótkich poszukiwaniach znalazłem to, czego szukałam w ten sposób przekonała się do czytania. Od tej pory książki mogłam czytać wszędzie i  kiedykolwiek.

Często słyszę o czytaniu, że nie warto tego robić, bo wszystkie książki są takie same i szkoda  tracić na  nie czasu. Uważam, że gdyby autor takiej opinii znalazł książkę, która by go zainteresowała z pewnością połknąłby bakcyla czytania. A jeśli nie znajdzie książki, która by go zachwyciła to niech wymyśli swoja własną".

Marysia Wiercioch

"Moja przygoda z czytaniem zaczęła się w szkole podstawowej. Tam czytałam moje pierwsze książki. Pamiętam, że na początku, w pierwszej klasie bałam się wejść do biblioteki, gdzie całe dnie siedzieli starsi koledzy. Ale kiedy byłam zmuszona wypożyczyć lekturę, poczułam, że to bardzo ciekawe miejsce. Mimo że książki, które musiałam czytać zazwyczaj nie przypadały mi do gustu, nie zniechęcałam się, bo wiedziałam, że gdzieś na półce stoi książka, która będzie dla mnie idealna. Starając się ją znaleźć przeszukiwałam biblioteczne regały. Wtedy to stało się rodzajem uzależnienia, bo zawsze, kiedy oddawałam stos książek, wybierałam kolejne.  Mama nieraz pytała, czy noszę kamienie w plecaku, gdyż  zawsze był o wiele cięższy niż kolegów z klasy.

W końcu trafiłam na książkę, przy której zapomniałam o całym świecie. Były to  „Tunele”  Rodericka Gordona i Briana Williamsa. Przeczytałam cała serię. Pamiętam, że kiedy  nie mogłam znaleźć ostatniej części, szukałam jej  wszędzie. Wchodziłam do każdej napotkanej księgarni i stale pytałam o ten sam tytuł. Na szczęście udało mi się ją zdobyć. Wtedy byłam jeszcze bardziej ciekawa, co dzieje się  w świecie, w którym tak dawno  nie byłam.

Myślę, że nikt nie powinien się zniechęcać nietrafionymi książkami. Po pierwsze powinniśmy dowiedzieć się, co nas najbardziej interesuje. To będzie dużym ułatwieniem przy kolejnym wyborze książki. Może w ten sposób uda nam się znaleźć coś, co zmieni nasze życie. Kto wie?

Jestem pewna tylko tego, że tak naprawdę nie ma osób, które nie lubią czytać. Są tylko ludzie bojący się zacząć. Czytanie to wspaniała umiejętność, którą  powinniśmy  codziennie wykorzystywać".

Aleksandra Ciesielka

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież